Nie od dziś wiemy, że mieszkania w Warszawie są szalenie wysokie i oscylują w granicach 7 do 10 tysięcy. za jeden metr kwadratowy. Są to przeważnie nieruchomości dwu- trzy- pokojowe o metrażu 40-60, dodatkowo miejsce parkingowe za 15 tysięcy Oczywiście są to standardowe mieszkania wykończone, stan deweloperski do umeblowania przeznaczone do wprowadzenia się od zaraz. Większość osób chcąc marzyć o zakupie takiej nieruchomości musi zaciągnąć kredyt na 30 lat ponosząc ryzyko jakim jest ciągłe straszenie o kryzysie gospodarczym, możliwość utraty pracy, niepewna sytuacja polityczna.
Fakt, mieszkania tanieją, ale utrudniona jest możliwość otrzymania takiego kredytu. Zaostrzono zasady jego otrzymania, a rozsławiony kredyt Rodzina Na Swoim został bardzo ograniczony wręcz blokując możliwość z niego skorzystania a na dodatek ma funkcjonować do końca 2012 roku. Klienci chcący za wszelką cenę kupić upragnione lokum, przeglądają ogłoszenia i oferty deweloperów zwłaszcza na obrzeżach, np. Białołęce, Bielanach, czy też nawet poszukują mieszkań w Otwocku lub Piasecznie. Dziwi jednak to, że w 2005 roku ceny mieszkań były o przeszło połowę tańsze i opłacało się je budować.
W latach 2006-2008 szybki wzrost cen nieruchomości spowodował szaleństwo na rynku nieruchomości, przez co mamy teraz zastój a słuchając wypowiedzi deweloperów że mniejsze ceny ich wykończą nasuwa się konkluzja. A jeszcze 5 lat temu można było kupić w Warszawie mieszkanie trzy pokojowe 60 metrów za 3 tysięcy i wszyscy byli zadowoleni.